Forum OKF MISCAST
Forum miłośników gier bitewnych i fantastyki
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miscast na wyjeździe...czyli troche o wyjazdowych turniejach
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum OKF MISCAST Strona Główna -> Warhammer The 9th Age
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lenczek
Gwardzista



Dołączył: 15 Gru 2013
Posty: 196
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:33, 26 Maj 2015    Temat postu:

Ładnie ciśniesz !!! GRATULACJE !!! Applause

Ostatnio zmieniony przez Lenczek dnia Wto 9:33, 26 Maj 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rob
Chorąży



Dołączył: 23 Maj 2011
Posty: 573
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: MKGB Północne Rubieże Pisz

PostWysłany: Wto 14:08, 26 Maj 2015    Temat postu:

Gratulacje - jestem pod wrażeniem Smile

Ps. Lohost mam nadzieję, że nauczysz nas wszystkich jak pięknie pomalować armię Wink Very Happy
To teraz rozumiem, że Dymitr jest twoim nowym kolegą.


Ostatnio zmieniony przez rob dnia Wto 18:32, 26 Maj 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamel
Sierżant



Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 300
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto 10:12, 30 Cze 2015    Temat postu:

gratulacje dla Lohosta za kolejne "pudło" na Masterze, czekamy na relację Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lenczek
Gwardzista



Dołączył: 15 Gru 2013
Posty: 196
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:03, 30 Cze 2015    Temat postu:

Elegancko Very Happy szykuje się kadra czy jak ? Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
damroth
Lord Inkwizytor Moderator



Dołączył: 21 Cze 2006
Posty: 1930
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 10:36, 01 Lip 2015    Temat postu:

rob napisał:

To teraz rozumiem, że Dymitr jest twoim nowym kolegą.

Co masz na mysli? Miedzy mna, a Dymitrem nie ma i raczej nie bedzie kolezenstwa. To ze nie plujemy na siebie przy byle sposobnosci i tak jest jakims sukcesem.

W dniach 27-28 czerwca 2015 bylismy z Radkiem na Masterze Blasterze w Gorzowie Wielkopolskim.

Gralem tym co poprzednio w Szczyrku, nic nie zmienilem.

I Bitwa i QC -Orki, jakis daleki stół.
QC gra jakism patentem na Wurzagu i Gorbadzie. Do tego spam herosow jeden diver, 5 spear chuk, w corach jakies wilki pod Gorbada, oddzial gobinow, oddzial big unsow. Zadnych manglerow, dodatkowych maszyn ani fanatykow.

W pierwszej rundzie ten Gorbad byl juz w moim deploymencie ustawiony poza moim losem. Qc musial mi dwa razy tlumaczyc co wlasciwie sie talo, jakies animozje, szarze, pozniej czar teleport. Dobre w tym wszystkim bylo ze Wurzag traci stope. Chuki okrutnie bija mi demisie.
Zastawiam sie demingami wiedzac ze wlasciwie i tak juz je stracilem, ale planuje nie oddac ich darmo. Plan sie udaje bo Gorbad traci lookouta i dostaje 2 kanony od boku w ten oddzial. Zostaja chuki, ktore kolejny raz zbieraja jakies demisie albo mala kawe. Moje komety nareszczie spadaja w 4 turze, czolg zostaje na 2 ranach, w sumie nic sie nie dzieje ciekawego, az QC oblewa na jednym klocu animozje i bije sie z drugim klocem, co daje pewne mozliwosci. Niesty czolg spada od 2 przebic z s4ap i kombat sie rozrywa, przy okazji z miscastu sciagam sobie 7 rycerzy i trace okazje na zdjecie steedfasta z klockow. Konczy sie 12-8. Moglo byc wiecej.

II Bitwa i Laik WE, stoly gdzies w srodku

Gralismy BnG, zawsze blizej przeciwnika. spodziewalem sie ze Laik wystawi ktoras flanke mocniejsza i tak sie stalo, pojechalem tam, w magii zdjalem jedna odginaczke i czekalem na ostrzali szarze wildow. Szarze sie spalily. Ostrzal przyszedl, ale jakos niemrawy, w magii nic sie nie stalo, zaczynalem kolejna runde. Wjechalem w odginaczki i na 12 overrunowalem w jednych wildow, klocem ustawilem sie na kontre drugich wildow. Z magii nic. Laik probuje ratowac sytuacje wysylajac na front mojego kloca 7 wildow, na bok moich demini walczacych z drugimi wildami, wayow szarzujacych z gorki (+3 CR). Pewnie liczyl na brzytwe, ale w magii jest chyba 2,1 i nici z planu. Wildzi dostaja po dupsku, ja trace 2 rycerzy i 2 demisie. Zbijam wszystkich wildow. Pozniej dorzynki. 20-0.

III Bitwa i Shino TK, 3 stol

Fajna bitwa, ja jak zwykle do przodu i dostaje morghasty na front ryckow, popelniam okropny blad i daje sobie zablokowac jedne demingi fastem ruszajacym sie na 8 cali (dramat zawodnika). Zabijam morghasty, ale wkrotce dostaje drugie i tym razem one zabijaja mi kadre, uratowac ich mogl czolg, ktory na 6 cali nie dojezdza z 3 kostek (sic). Druga flanka jest sukcesywnie czyszczona przez demingi. W ostatniej turze z punktow remis. Wchodzi kaszkiet i zjada mi czolg na 5 ranach, polowi jedne demisie, pozniej ostatnia katapulta zabija mi ksiedza i przegrywam dokladnie o te punkty 6-14.

IV Bitwa i Milczek Bre, 6 stol.

Bitwa zbiegów okolicznosci o "1" oczko.

Trace demingi w 2 turze nie ropbiac nic, czolg nie chowa sie przel lordem z hkb o 1, mialem rzucic bodaj 9 na 3 kosciach(sic). Wiec z thunderbolta temu lordowi wbijam 2 rany, chce poprawic chainem ale brakuje mi 1. Lord dolatuje ale nie wbija HKB, czolg go zjada. Moj lord bije sie z fastami, pozniej biegnie do lancy zeby uniemozliwiec szarze kombinowana na moj klocek. Milczek nie zdaje breja o 1, i ucieka mu ta lanca za stol. Oczywiscie nie powstrzymalem sie od pogoni o 1. Pegazy walcza z moja mala kawaleria przegrywam o 1, biegne 1 wiecej, moj duzy klocek walczy z jakims samotnym herosem, Milczek ustawia kontry z drugiej lancy i pegazow na boki i tyly. Przegrywam, brejki ale zadnego o 1, wiec stoje. Czolg na 12 dobija do tego kombatu rzucajac 13 czyli o 1, Milczek przegrywa ogolnie kombat juz o dosyc sporo i zaczyna sie exodus bretonskich jednostek, ale akurat lanca zostaje zebym mogl ja dobic w nastepnej rundzie. W sumie stracilem armaty i demisie. Nie stracilem nic wiecej poza szmata na malej kawie, zbijam wszystko poza 2xpegazy i trebusz.

V bitwa i Boja TK, 3 stól.

Bitwa podobna do tej z Shino, poza tym, ze Boja nie mial katapult i wybral agresywniejsza droga. U mnie gre zrobily puszki mlucace morghasty w malych unitach i iceshard blizzard, ktory je dobijal. W momencie gdy 4 morgi znowu przez pecha na demisiach wbily mi sie w duzy kloc myslalem ze tym razem nie bedzie juz tak kolorowo, ale zabilem je w 1 ture. Jedne morgi trzymaly mi czolg, jakies pojedyncze morghasty a to walczyly z moja mala kawa, a to z armatami (gdzie druga armate od morgow uratowalem, zeszla dopiero z banisha w przedostatniej). Pojechalem po swoje, ale tych szkieletow w kreskach bylo w opor duzo. Dojechalem kadre poza jedna liczka, ktora na 3 strzaly z armaty do niej nie stracila nawet rany bo nie dostrzelilem ani razu (SIC). Zostawilem kaszkiet, polowe szkieli jednych, te wlasnie liczke i jedne rydwany, ktore nie potrafily sie oznalezc w tej grze. Niestety duzo stracilem bo dziala, demingi - od szarzy szkieletow na bok demisiow. Chore sytuacje tam byly.
16-4.

Punktow wystarczylo na 3 miejsce na bardzo ciezkim turnieju. Zjawili sie w wiekszosci topowi gracze, turniej raczej kameralny bo 51 osob. Nie wiem dlaczego, ale lubie jedziec do Gorzowa Wlkp. wiec chetnie polecam ten turniej takze innym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamel
Sierżant



Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 300
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw 12:52, 02 Lip 2015    Temat postu:

I Bitwa - O'n'G - mam nieodparte wrażenie, że w grach z Gobosami dzieje się zbyt dużo dziwnych rzeczy niż wynikałoby to tylko ze statystyki - nagle wyskakują jacyś fanatycy, których nie było w rozpisce, ale się pojawili, bo stopa tupnęła w ruiny zahaczając o bagno, każdy z 20 atakami i siłą 20, jednocześnie wyrastają spod ziemi 3 manglery wspomagane trollami, a twój generał dostaje znikąd 3 hity bez save'a i zostaje z Ld5 otoczony jakimiś pająkami jadącymi na świniach Very Happy

nie znam się, ale grając 3 razy z Goblinami zawsze byłem zaskakiwany przez nadzwyczajne zbiegi okoliczności Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
damroth
Lord Inkwizytor Moderator



Dołączył: 21 Cze 2006
Posty: 1930
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 19:13, 12 Sie 2015    Temat postu:

pozwolicie, ze nie napiszę relacji z DMP, nie pamietam juz co tam sie dzialo, ale w zamian pisze relacje z bitew z ETC...tak, zdobylismy wicemistrzostwo swiata w wfb a oto jak to wygladalo z mojej perspektywy

Mam chwile, wiec pisze. Dla tych co nie wiedzą Tomek w moich opowieściach to Tomasz Tutaj - pozdrawiam Cię serdecznie.

Pierwsza bitwa z Holendrami-VC. Gość nie miał Barbar, więc w tabelce stało 0. Zagraliśmy meeting on mocno z tylu, ja na 32 cale od niego, armaty nie zostawiały żadnego martwego punktu. Terror za górka, kadra za górką. W sumie tylko ja jestem aktywny w tej grze i a to posadzę sobie maga, a to dobiję terrorgeja. Gość probuje pushowac od 4 tury, ale robi to jedna kreska zombie...ja wyjechalem mu na spotkanie Demingami i ICkami, gość się cofnął bo w razie przestawienia do tych zombiaków manfreda dostawał jedno na bok a drugie na ryj. W ostatniej próbował coś poczarować z tej kreski, ale nie wyszło. Ja posadziłem mu 3 puchy, ale zdał lookouty. Dlaczego gość nie naparł gdy straciłem w 2 turze maga rzucając czar z 2 kości - nie wiem. 10-10

Druga Bitwa z Nową Zelandią - EMP. W tabelce mam 0. Gość sympatyczny, mający znacznie więcej do zaoferowania w CC, ale czychający na znacznik KotH. Efekt tego był taki, że jego czołg wbija mi 2 rany na armacie. W odpowiedzi zdejmuje mu czolg z puszek i wyciągam skrola już w pierwszej turze. W drugiej jakaś jego mała kawa bije się z moimi demisiami, a ja dalej strzelam i 2 strzalami klade wszystkie jego demingi (jedna od przodu druga od boku), ktore stały za murkiem - nie pomógł. W nastepnych turach nie strzelałem już. Później moje otaczanie, nie zdecydował się na zajęcie znacznika w 5 rundzie licząc, że będzie mógł wbić tym swoim przepakowanym klocem w mój i odnieść wielkie zwyciestwo. Ja spokojnie biore 3 minutki, opowiadam plan Tomkowi, dostaje akceptacje i...zajmuje znacznik klocem, odginam go demingami i pristem mając spokojne doubleflee demi i pristem. Gość bierze czas i decyduje wbić mi w kloc samym Karolem...rzucam breja i ustaję. Kontruję pristem, łamię Karola ale nie zaganiam. Kończy się jakoś wysoko chyba 18. Pomógł mi brak Dwellersów u przeciwnika, oto odpowiedź dlaczego nie biore lifea na kawalerii.
Po bitwie dostałem życzenia aby wygrać mastera bo gość twierdził, że jestem najlepszym imperialistą z jakim grał. Oczy mu się zrobiły okrągłe jak powiedziałem, że ogrywam tę armię niecały rok, a w składzie nie jestem liderem. Powiedział, żę ma nadzieję nas zobaczyć za rok, ale niekoniecznie chciałby grać przecwko drużynie z Polski.

Trzecia bitwa i Włoch, kolejne VC, bardzo podobne do Szaitisowych tylko z grubymi zamiast jednych Morghastow. W tabelce mam 0. Od początku nie zamierzałem się tam specjalnie bić, problem był taki, że nie poinformowałem o tym przeciwnika, który już w drugiej rundzie związał mi demingi kombatem. Tak dalekie szarże mu wychodziły. Później jest już bitwa bez historii, krzyki w demisie kolejno 10,11,10,10 przy jednym wrzuconym DnD...moj kloc ucieka, ale ciagle nie moge zdac na 9 z rerolem marszu, wiec poruszam sie o 8 cali i mam nadzieję, że nie dostane kolejnej wysokiej szarży tym razem na tył bunkra. Mała kawa nie potrafi się przebić przez 5 wilków, stoję z nimi 4 rundy kombatu (WTF?) wszystkie rany zadaje z sypania, fartownie bili sie na flance jakies 20 cali od pozostałych oddziałów. Na koniec moja mała kawa parkuje w morgach, żeby uratowac moja kadre, przeciwnik kolejnoa zabija mi działa, które tez uciekają jak najdalej od przeciwnika. Włoch ma w sumie 4 ify na magach beż poważniejszych obrażeń, ale dzięki temu jest z popchnięciami bliżej niż bym chciał. W ostatniej parkuje w czołgu, zabija go na styk z krzyków i ataków wampira. Oberwałem do 4 jeśli dobrze pamietam.

Czwarta bitwa. Anglia i Doc. Lubię ten paring, mam z nim w tabelkach 2. Zaczyna się od tego że gość losuje z pierwszych czarów bramkę i transmutację. Pechowo nie zaczynam, i dostaje i jedno i drugie na ryj najpierw czołgu a później kawy, oddaje skrola, ale transmuta wchodzi z IF. Schodzi pół kloca. Zaczynam napór, ale troche brakuje zasięgów, armaty nie chcą strzelać, czołg sam się kaleczy. Bywa. Druga tura i powtórka z rozrywki, ale tym razem wpuszczam brame w demisie, dostaje rane i nie zdaje tafa, schodzi jeden. Dalej napieram, zaczyna sie kombinacja u przeciwnika z zastawianiem itd. W mojej trzeciej wiążę walką muchy, oba oddziały. Zadaję jakieś żenujące woundy i stoimy tak az do 5 rundy, gdy moje demingi pomimo boostów od tych much dostają w papę. Nie miał poisonów na dronach, nie boostował ich...nawet w jednej rundzie miał obniżonego warda do 6. Dramat, napieram dalej, ale mając informację że na innych stołach będzie kilka maksów tracę impet. Efekt jest taki, że na innych stołach sie zrypało, a ja nie mam już czasu nabić punktów. Po drodze tracę armaty do screamerów. Jedne demingi uciekają, ale się zbierają, mój kloc wpada w 4 bestie, czołg walczy z 2 muchami. Teraz sytacja zaczyna sie robić beznadziejna, bo jeszcze jedne screamery biją się z moim sztandarem na małej kawie, a to ostatni breakpoint na BnG. później fakt lub niefart... z magii nie dobijam ostatniego wounda na oddziale much pomimo 2 przebić. W walce czołg zamiast grindować zionie w muchy (przeciwnik był w skowronkach, po chwili mi powieedział, że to duży błąd i nie powinienem tak robić)...z zionięcia wchodzą 3 rany i muchy się sypią z cra ^^, zarobiłem sztandar:). Kopara anglika opadła na stół. W walce z bestiami wywiązał się czelendż warrior prista z bestią. Warrior priest położył pełną bestię w turę Smile stąd "Warrior beast". Skończyłem z wynikiem 11. Katastrofa i morale tak mi siadło, że nie mogłem się pozbierać aż do rana. Przeciwnik mnie wyszydził...więc mu powiedziałem, że mam dla każdego przeciwnika koszulkę, ale na świnię nie będzie pasowała więc mu jej nie dam.

Noc była koszmarna, ale moja żona potrafi podnieść na duchu a razem z pogaduchami z Kudłatym, kołczami, dałem radę poskładać się do rana. Przed wyjściem razem z Kalafiorem zrobiliśmy Shinowi gangbanga i humor poszybował w górę, nastrój włączył się bojowy. (Pozdrawiam Cię Michałku XOXO) Wink

Szwedzi. Dostałem WoC KotH. W tabelce 2, ale dostałem baty od tej rozpiski na treningu. Podszedłem z respektem. Dzięki Radoslavovi, który robił mi za sparingpartnera wiedziałem, że ta rozpiska jest bardzo groźna, ale znałem też jej słabe strony. Zacząłem i odstrzeliłem rydwany. Przeciwnik zajął pozycje za impasami i górkami. Ponownie strzeliłem i zostawiłem jednego jurka z 3. Magia punktowała demona na odległość zadając mu ranę na ok 2 rundy. Ponownie zmienione ustawienie u przeciwnika i jedno oportunity dla mnie, ustawił bsb w 6 marasach, stawiając jednego z tyłu. Strzeliłem, zabiłem 2 typów i z drugiej puchy posadziłem bsb. Kolo się wściekł i już się zastanawiałem co zrobi, ale kapitan go utemperował, kazał grać asekuracyjnie...wochem, rly? Dla mnie lepiej, zająłem w piatej znacznik, od sie przyszykował na szarże, coś poczarował. W mojej ostatniej wjechałem czołgiem na górkę za którą stał demon i zastrzeliłem go...z pistoletu. Z działa wypaliłem do ostatniego crushera ale nie zraniłem, drugie działo zadało o jedną ranę zbyt mało. W jego ostatniej tracę działo i demisie po niedanych brejkach od maga w dziale i lorda w demi - prawie go posadziłem w jego szarży, prawie. Po liczeniu punktów wyszło 15 dla mnie, gość był zdruzgotany wynikiem, chociaż grając tak zachowawczo nie wiem co chciał ugrać. Suma sumarum, oklepaliśmy ubiegłorocznych mistrzów, biedaki po pierwszym dniu cały drugi walczyli żeby dostać się do topu...taki szwedzki potop bym powiedział. Natrafili na Polaków, taką polską ścianę rzekłbym Wink

Norwegowie. TK na battleline. Reakcje Norwegów na wiadomość o grze przeciwko nam opisałem kilka postów wyżej Very Happy. Ja dostałem przykaz nie brać jeńców. Przecienik już pierwszej turze wyłudził ode mnie scrolla. Ja naparłem w strzelaniu nic nie zrobiłem. Zadałem sobie rany na czołgu Rolling Eyes . Moja mała kawa mordowała konnych łuczników i do końca siedziała za górką. Norweg chodził kreskami szkieli w które ja mu się chętnie wbijałem demisiami. Kloc został z tyłu w obawie przed 5 morghastów. Muszę jeszcze wrócić do losowania czarów, gdzie przeciwnik mnie wyśmiał, żę zamiast komety wziąłem windblasta. Po drugiej rundzie już się nie śmiał, bo skutecznie odpychałem te morgi od siebie, przy okazji zadając rany. Jednymi morgami kontrował demisie, które były w walce z ostatnimi 6 szkielami. Pomimo boostów przekonał się, że to nie był do końca dobry pomysł. Czołg znowu jechał i oberwał kolejne rany, ale tym razem strzelił razem z działami i z 5 morgów zrobiła sie 2, w tym jeden ranny bo inżynier postanowił zranić w sumie 4 razy(2 tury w zasięgu) Very Happy. Kolejna runda i czołg przeskakuje nad słońcem, kilku rycków ginie z tego samego czaru. Przebijam się demingami i jestem z jednej strony już blisko kadry ale mam przed sobą 3 morgi a z drugiej już jestem w kaszkiecie z overrunem w klope też blisko boku klocka z jego kadrą. Czołg zostaje na jednej ranie i jego kołcz mówi, żeby sobie darowałe ten czołg bo on już nic nikomu nie zrobi, wiec Norweg stara sie odbudowac morgi, użyć jakichś debufów. Nie udaje mu sie zbytnio poza odzyskaniem 4 ran na morgach(5), które na odatek stoją w lesie. Efekt jest naspępujący, deklaruję 2 punkty, automatycznie rzucam na tabelkę efektów czołgu, rzucam mało, udaje mi się nie stracić punktów ani nie stracić możliwości ruchu. Więć z premedytacją wjeżdzam w te morgi i zabijam z impaktów. Na pozostałych oddziałach udaje mi się tak manewrować, żeby albo byc w kombacie albo mieć dobra szarże na kloc z liczami. Przeciwnik widząc swój błąd, rzuca wszystko na ten czołg i ostatecznie po kolejnym słońcu z ify, czołg schodzi...zrobił swoje. Problem był inny, razem z tym czołgiem zeszło 11 rycerzy...z 13 testów oblałem 11. Tak czy inaczej zadeklarowałem szarżę na 9+ dochodziła w kadrę, wyturlałem 1,3,5 i koleś aż podskoczył. Wink a ja poskojnie podniosłem jedyneczkę i mówię: że nie po to brałem ten steel standart żeby mi się na etc nie przydał...turlam kostką i wypada słodkie 5 Smile Pojawił się kolejny problem ze swoich ataków nie zabiłem żadnego maga...Demingo nie przebiły się przez tytana, pewnie to obniżanie tafa i siły które miały na sobie miało coś z tym wspólnego. Stoję przed wyborem albo wejdzie słońce albo wejda KBki. Wybrałem Kbki, bo domniemana śmierć lepsza od pewnej śmierci. Teraz zaczęła się najdłuższa i najbardziej niesamowita tura w całym turnieju. Tomek może potwierdzić jakie emocje tam były. Norweg dzieli ataki, między innymi 2 w prista, rzuca 6 i 6, na przebicie 6 i 6...myślę sobie, dobrze się zaczęło...o krok od zawału. Na szczęście nie pada żaden KB więcej, ale te szkielety zmuszają mnie do breja. ustałem, na pocieszenie udało się wyjąć jego magów, więc jeśli moja kadra zejdzie to nie samotnie. Moje 2 oddziały demisiów parkuja w tym klocu, zbijam ile sie da, wrzucam -1 do trafienia. Reszte mi zbija. Zabiłem gazylion szkieli, ale ciągle 2 szeregi biją mi po herosach. W bsb nikt nie trafia, ale w generała idą 2 lub 3 trafienia...zakrywam oczy, śmiejąc się z Tomka, który przy każdym rzucie Norwega krzyczy mu prawie do ucha tekst z najnowszego madmaxa "Witness ME! Witness HIM" i gość nie rzuca tej jednej jechanej 6. Kończy się 20 z przytupem bo straciłem Warrior Beasta, czołg i połowe IC, zamiotłem ponad 2700pkt.

Opowiem jeszcze jedna zabawna sytuację:
W bitwie z Norwegiem, niedaleko początku, widząc, żę koleś jest wyluzowany, gadaliśmy sobie z Tutajem po Polsku, poza minutami kołcza. Na co Norweg sie oburzył, a że obok stał jego kołcz to z miejsca padło "żółta kartka", ale zanim gość wystartował łamiącym się głosem skłamałem, że wcale nie gadaliśmy o sytuacji na stole. Wyjaśniłem, że z Tomkiem jesteśmy zakochani, wynzawaliśmy sobie miłość a Tomasz obiecał mi dosyć ciekawy finał wieczoru robiąć do tego minę "If u know what I mean" ^^ i koleś by pewnie nie uwierzył...ale Tomasz cmoknął mnie w policzek (prawie) co nadało autentyczności całej sytuacji. Efekt tego był taki, że Norweg zbierał szczękę z podłogi, przeprosił, po czym przeprosił drugi raz po bitwie. Uniknęliśmy w ten sposób żółtej kartki. Wzbudziliśmy skandal Razz

Miłego wieczoru życzę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lenczek
Gwardzista



Dołączył: 15 Gru 2013
Posty: 196
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:32, 12 Sie 2015    Temat postu:

gratuluje jeszcze raz Very Happy
śledziłem Wasze poczynania na necie i tutaj przed kompem emocje też były przy suficie Very Happy
tym bardziej cieszy fakt, że tarcza jest Nasza !!! Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rob
Chorąży



Dołączył: 23 Maj 2011
Posty: 573
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: MKGB Północne Rubieże Pisz

PostWysłany: Czw 22:01, 13 Sie 2015    Temat postu:

gratulacje wyniku
znakomity opis, dzięki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rudobrody79
Czempion



Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 606
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/5
Skąd: GIŻYCKO

PostWysłany: Pią 13:42, 14 Sie 2015    Temat postu:

lohost napisał:

Opowiem jeszcze jedna zabawna sytuację:
..................
Wyjaśniłem, że z Tomkiem jesteśmy zakochani, wynzawaliśmy sobie miłość a Tomasz obiecał mi dosyć ciekawy finał wieczoru robiąć do tego minę "If u know what I mean" ^^
......
Wzbudziliśmy skandal Razz


muszę przyznać, masz czasem taki wyraz twarzy, że trudno w to nie uwierzyć Very Happy Rolling Eyes Rolling Eyes Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora
damroth
Lord Inkwizytor Moderator



Dołączył: 21 Cze 2006
Posty: 1930
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 13:43, 21 Paź 2015    Temat postu:

W wekend 17-18 pazdziernika 2015 odbyl sie turniej WFB Macki Wojny w Lodzi.
Do samego turnieju nie bylem przekonany, jego format jest dla mnie odrobine dziwaczny. Udalo sie przeforsowac zeby kazdy mogl grac dwiema armiami samodzielnie, ale spot zdarzen, liczb i znajomosci sprawil, ze Olsztyn reprezentowaly dwie ekipy: Radek grajacy Doc i Woc, oraz Kamel i ja grajac Tk i EMP.

Raport bedzie dotyczyl naszych gier z Kamelem, Radek moze opisze cos o swoich.

Poniewaz format 2000+1000, zdecydowalem ze pojedziemy dyzymi TK i Malym Emp.

4 liczy, kaszkiet, 9 morghastow, ok 60 lucznikow, 5 konnych, 2 katapy wspierane 2 pegazistami, 10 inner circle knigh, 5 demisiami.

Na pierwszy ogien dostalismy imperium na karolu i duzym magu lifa, dzialach i kawalerii wspieranej przez 3 demisie i hellbastera. Kontyngent to HE: bolec, orzel, shadow warriorzy, klocek silverow z bohaterami wewnatrz, bsb z botwd, bohater z 6 sily, mag z high magic.

I Nie pamietam ksywek, wiem ze byli to przesympatyczni gracze z Olesnicy.

Jako osoba grajaca mniejsza armia, mialem malo roboty i spokojnie sie przygladalem ustawieniu na stole. Ogolnie wyszlo dobrze. Zaczelismy i kaszkiet zdjal bolca. Reszta to niewypaly. Przeciwnicy tez nic nam nie zrobili i w kolejnej rundzie oddalismy 5 konnych szkieletow za dzialo. Udalo sie spanikowac klocek kawalerii elfickiej, wiec jeden klopot mniej, niestety zostali na stole, ale to dalo troche czasu. kawaleria z franciszkiem w srodku naparla na nas i wiele nie moglismy zrobic poza wyslaniem do niego morghastow. Tak sie stalo, pozniej runda boostowania, karol przezyl 11 atakow od morghastow, z czego 7 mialo 10ws i kb na 5+. Morgi sie troche sypnely, ale udalo sie zajumac bsb. Demisie przeciwnika kontrowaly morgi na flanke. Kolejne male sypanie ale karol zszedl. Pozniej zamiatanie bo nasze kontry powchodzily, mega brej, zostala kawa elficka, ktora musialem odgiac pegazista, a w kolejnej musiala przyjac nasze demingi. Znowu tura boostowania i po kawalerii zostalo tylko wspomnienie. 20-0

II Voodoo i jacek, sympatyczni gracze z Wawy, stol 3.

Ogolnie jak zobaczylem rozpiski przeciwnikow to wiedzialem ze bedzie ciezko, totalny zajazd. Diabel z 4 lv teczy, bsb teczy na dm, 4cruscherzy z plonacymi, throgg i 8 troli, rydwan. Wsparcie to szczury ze wszystkimi fajnymi zabawkami wykopaczka, gutterzy.

Niestety nie zaczelismy. Od poczatku wiedzialem ze bedzie problem z ta wykopaczka wiec zasugerowalem kamilowi, ze powinien zostawic w kontrze kawalerie i moze nawet pegaziste. To nie wystarczylo, bo latarka zdjela kawalerie praktycznie w calosci. Cruschery wpadly w demingi, zadaly o rane za duzo i pomimo cold blooded na tym breju demingi zbiegly zostawiajac otwarte drzwi do kadry tk. Na prawej flance diabel bil sie z morgami, ktore w koncu go skroily. Ogolnie totalny napor i oddajemy komplet pkt w ostatniej rundzie. Malo zabraklo do chocby 1 pkt, ale przecinicy doslownie nas skladali co do ostatniej rany...farcik. 0-20.

III Kolejni gracze z Olesnicy, stol 9?

Darki i skaveny. Duzo warlockow, duzo exekow, mniej wiedzm, jacys dark riderzy, bolce, morathi. Szczury na stormverminach, latarce, magii itd.

Ogolnie w pierwszej turze przeciwnicy ida do nas, my ostrzeliwujemy ich zeby miec jak najwieksze szanse w cc. Ustrzelilismy odrobine za duzo i przeciwny sie cofaja. My niebardzo idziemy do przodu, ale cos tam na zasiegach im robimy. W kolejnych turach mizianie z korzyscia dla nas, bo sztormowa prawie na nas nie dziala. Ogolnie sprawe rozwiazuja luki i morghasty (kawaleria uciekla juz w pierwszej rundzie a demingi musialy trzymac srodek). Morathi musiala uciekac przed banishmentem i strzelaniem z lukow, wiec wystawila sie na szarze na 11 od morgow. Glupi ma szczescie wiec ta szarza doszla...drugie morgi bily sie ze stormverminami. Luki dokonczyly warlockow i DR. Ogolnie za jedne morgi dostalismy morathi, stormverminow, bsb, inzyniera. to wystarczylo zeby wygrac 14-6.

IV mielismy grac z Radkiem, ale uprosilismy organizatora zeby nie bylo lipy, wiec na 6 stole zmierzylismy sie z Grichalkiem i Lwieserce, sympatycznymi graczami ze stolicy. Hammerasi, bsb, 2 inzynier, 2 dzialo, 2 organy, 16 i 20 kusznikow. Kamleony, kowboj na cold one, 2 magow z hevensem, 2 chmurki skinkow, 5 ripkow, kowboj na terradonie, kohorta 22 skinkow.

Zagralismy meeting, co wlasciwie bylo wyborem przeciwnika i to ich zgubilo. Zalozyli, ze majac przewage w magii, bardziej mobilne jednostki i blisko taki sam wygar w strzelaniu z maszyn, ruszymy zeby byc jak najszybciej w cc.
Zasugerowalem Kamilowi rozsadne rozstawienie, obstawilismy losblokery, pozosalymi oddzialami poza zasiegiem strzelania organek. Ripki poszly mocno do przodu, wlasciwie byl to jedyny oddzial ktorego sie musielismy bac. No i kowboj na co, ale ten byl daleko. Ripki w pierwszej wpadaja w naszych cyrkli, rycerze cudem stoja i to umozliwia kontre ripow morgami. Pozniej wymiany lekkich jednostek, nasze strzelanie lepsze. Kamel osobiscie zdejmuje z indirecta jedno dzialo, jedne organy schodza z kaszkietu. Przewaga sie powieksza na nasza korzysc, ale krasie ida do kombatu...Wiec znowu zasugerowalem Kamelowi, ze powinnismy je obejsc. Tak sie dzieje, demingi na jednej flance morduja kusznikow, morgi obchodza hamerasow i szykuja sie do przelotu. man of the match to pegazista, ktory z salwy organ na 2 trafiajacej dostal tylko rane, pozniej sie zemscil. Kamel wymyslil dobry manewr i morgi w ostatniej wpadaja w boczek kohorty z bohaterami, klada kb na kowboja, wbijaja cos ze stompa i cala kohorta zagoniona. Tracimy demingi, ktore oblaly test na niegonienie i wpadly w tyl hamererow. Razem z naszymi stratami daje to wynik 19-1 dla nas.

V Dreef i Glegut - mega sympatyczna bitwa. stol 3. Dzieki Kamelowi dotarlismy tak wysoko, wiec robilem co moglem zeby przeze mnie nie stracil tej mozliwosci na podium. Zeby byc na podium musiala byc maska.

Przeciwnicy mieli Kairosa, 8 putrydow, horde plagusow z bsb i 2 dziala. De to magiczka ze skrolem, 2 pegazistow, 12DR 10 warlockow. Zaczeli bardzo dobrze bo od zdjecia dziala ze srzalow oraz zdjecia 3 demingow z transmuty.
Zaczynalismy juz majac spore straty. Tym razem ze stania nie bedziemy mieli pkt wiec zasugerowalem Kamelowi ze powinnismy pojsc ostro do przodu, ale cale szcescie mnie nie posluchal i tylko jedna flanka poszla dalej. z magii wysadza sie duzy mag lighta. W drugiej rundzie tracimy kolejne pkt w postaci ostatnich demigryfow i generala imperialnego. Sami nie zabijamy nic wartosciowego choc bylo blisko, przezrut kairosa uratowal warlockow. 3 i 4 tura to doslownie proby wypracowania lepszej pozycji. Pegazisci naz zajezdzaja, tracimy kaszkiet od canonow, ktore powinny juz nie zyc, tyle dobrego ze kaszkiet zabiera ze soba jednego pegaziste DE, skoro juz byl w zasiegu to czemu nie. Zaczyna sie piata tura, wpadamy w plagusow wszystkimi morgami, boostujemy, strzelmy do kairosa indirectami i o dziwo tym razem jest trafieie, przebicie, niezdany ward, niezdany przerzut, 5 ran i do piachu. Walka z plagusami idzie mega mozolnie. W ostatniej do tego kombatu dobijaja na bok pegazista i warlocki, na tyl morgow dzialo khorna. Kamel mowi do mnie "wez Lohost sie na cos przydaj choc raz, po cos Cie wzialem na tego mastera, potrzebujemy cudu", daje mi kosteczki i kaze turlac. No ogolnie efekt tej tury byl taki, ze morghasy byly uratowane(jedne spolowione na styk), dzialo padlo z cra, pegazista sie polamal z cra, plagusi dobici, warlocki spolowione, drugie dzialo, ktore bylo na ostatniej ranie zastzrelone z 15 pestek. Po podliczeniach okazalo sie ze nic nie oddalismy poza tym co stracilismy do 4 tury (no polowe morghastow, ale to bylo wliczone). Po pierwszych rundach przegrywalismy 6-14 z opcja na maske. Wygralismy 15-5 i przeciwnicy sie zalamali. Wiec oficjalnie informuje ze Kamel pecha nie ma, ma tylko czasem nisko statystyczne rzuty Razz

Ostatecznie ku mojemu zdziwieniu zajelismy 2 miejsce, pierwszego sie nie dalo, bo chlopaki zdobyli 98/100. Zdziwienie, bo po liczeniu z 3 stolu zeby miec 2 lokate, nikt nad nami nie mogl wbic machy (poza 1 miejscem) a my zeby nikt nas nie przeszkoczyl musielismy ugrac 17+. Zrobilismy 15 i jeszcze mielismy zapas nad 3 lokata...fajnie.

Sam turniej, jak lokal w jednostce (starsi pamietaja), tylko na wiecej ludzi. Super ze byl chleb ze smalcem i ogorki przez caly czas. Atmosfera lodzi udzielala nam sie, ale ostatecznie wyszlo in plus.

Moze kamel skrobnie jakas swoja relacje, w koncu prawie wygral mastera. Osobiscie licze na relacje radka bo skubaniec niebardzo byl rozmowny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamel
Sierżant



Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 300
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Śro 19:03, 21 Paź 2015    Temat postu:

Cóż mogę dodać. Utrudniałem Lohostowi grę jak tylko mogłem, bo wygrać łatwo to żadna sztuka, ale wygrać mając za partnera takiego psuja jak ja (3 spalone kolejne szarże na 17, 16 i 16 cali), rzuty poniżej średniej i jeszcze kilka innych rzeczy. to wyzwanie, któremu tylko najlepsi mogą sprostać. Pierwsze miejsce było poza zasięgiem, a dla mnie drugie to jak pierwsze.

Lohost - jesteś wielki Very Happy


Ostatnio zmieniony przez kamel dnia Śro 19:06, 21 Paź 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rob
Chorąży



Dołączył: 23 Maj 2011
Posty: 573
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: MKGB Północne Rubieże Pisz

PostWysłany: Śro 21:35, 21 Paź 2015    Temat postu:

Gratulacje Panowie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
damroth
Lord Inkwizytor Moderator



Dołączył: 21 Cze 2006
Posty: 1930
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon 16:38, 22 Lut 2016    Temat postu:

20-21 luty spedzilem w grodzie Kraka, grajac druzynowy turniej 9th age.
Pierwszy master od pazdziernika 2015, wiec oczekiwania i apetyt byly duze.
Stawilo sie 25 druzyn 3 osobowych, ja osobiscie zagralem z Kalafiorem i Rincem w druzynie.

Na moja rozpiske skladaly sie:
1 smoczord, 2 lodowe feniksy, bsb ze sztandarem z plonacymi atakami, pierscionkiem z fireballem, posiadajacy 2+sejwa i mozliwosc darmowej reformy oddzialu w ktorym jest gdyby zaszla koniecznosc, duzy mag eteryczny i ze skrolem, 28 swordmasterow fcg, 3x5 silverhelmsow z czemionami (i na jednych sztandar) oraz 10 silverow fcg.

Nie mialem zbytnio czasu ograc tej rozpiski, bo jeszcze na tydzien przed turniejem mialem pomalowane raptem 5 modli konnych. na cale szczescie dobrzy ludzie pomogli, a ja zrobilem masowe malowanie modeli.

Zaczelismy na 8 stole.
Dostałem na dzien dobry gracza z warszawy - Grzegorza, ktory mial bardzo podobna rozpiske do rozpiski Rinca, ogolnie duzo korsarzy assasinow, bolce, cienie, harpie.
Wiedzialem ze bedzie z tym ciezko, zreszta Grzegorz utrudnial mi jak mogl, ale jednak ciezki pancerz oraz wysoki taf moich jednostek nie sa tym co DE lubia najbardziej.
W 3 turze skonczylem mordowac lekkie jednostki wsparcia, w czwartej zamiotlem klocek z magicami(smok+feniks). Na ostatnia runde zostal mi juz tylko klocek z bsb, nie zobaczylismy co z tego wyjdzie. Mache wklepalem juz wczesniej. Zajalem scenariusz. 20-0
Rince 20, kalafior 17, czyli syte 57pkt(widelki 21-39) i najwiecej zdobytych w pierwszej rundzie.

Druga bitwa i Jezdzcy hardkoru 1.
Przyszlo mi grac przeciwko vc z ktorymi nie czuje sie najpewniej.
bardzo duzo magii w tym nisko castowych pociskow. Ogolnie szlo dobrze, az przyszla faza magii, nie dosc ze nie uturlalem z przewaga kosci dispela, to pozniej na styki wszystko gasiorowi wchodzilo. W jedna runde stracilem kilka ran na smoku i ponad polowe swordmasterow. Na jednej flance zamiotlem black coach i vargheisty, w centrum szkielety i zombie, ale zostalo jeszcze tak niemozliwie duzo do pokonania. Zaczalem uciekac oddzialami. Nie udalo mi sie ochronic przed spolowieniem SM, stracilem wiekszosc corow. Z liczenia wyszlo 10-10, ale przegralem scenariusz i wyszlo 6-14.
Rince 14, kalafior 5, czyli tylko 25. morale troche siadlo.

Spadlismy na 5 stol, trafilismy na nemezis youngbloods.
Przyszlo mi grac przeciwko Malfoyowi. Nie wiem dlaczego im tak wyszlo, ale przeciwko mojemu zajazdowi wystawili lizaki. W 3 turze swordmasterzy z feniksem juz wklejeni w templi ze slaanem. Nie pomogla akcja ratunkowa przeprowadzona przez kroxigory. Stracilem jednego feniksa, taktycznie uciekal, ale zbyt wolno. Smoczur rozjechal stegadona. kawaleria rozjechala skinki. 20-0.

Rince 6, kalafior 20. razem 46.

Trafilismy drugiego dnia na Ryk medaliki. Chlopaki sie dobrze sparowali, mieli ciezkie rozpiski, nietypowe i musialy dzialac bo w koncu spotkalismy sie na 3 stole w 4 bitwie. Dostałem Bombaja i jego bestie. Byly tam, bestigory, minotaury, gorgona 2 magow, 2 minoskich twardzieli do klepania, duzy klocek gorow i 3 male oddzialy ungorow. Zaczalem od czyszczenia przedpola z ungorow. Pozniej wpadlem wieksza kawa, smokiem i feniksem w minotaury. Gdyby nie mag stojacy tam, nie zrobilbym tego, ale takiej okazji nie moglem przegapic. Ten kombat trwal az do 5 tury. Wlasciwie gra od tej pory rozgrywala sie w magii i probach Bombaja na dopchnieciu do tej walki gorgony oraz moich jej zablokowania, udawalo mi sie to o wlos i zawazylo na wyniku. W miedzyczasie, do walki dotarl klocek gorow ok 40 sztuk, ale poturlalem za duzo i pomimo steedfasta uciekl z walki za stol. W ostatniej rundzie wywiazala sie walka swordmasterow przeciwko bestigorom, feniks pomogl i na stole zostalo 5 ungorow i gorgona. Ja stracilem 3 z 4 kawalerii i feniksa. Zajalem znacznik. 20-0
Rince 20, kalafior 20, czyli syte 60, ale w widelkach tylko 39.

Ostatnia bitwa i walczymy z obroncami tytulu z poprzediego roku, Szaitisem, Laikiem i Guldurem.

Wyszlismy z zalozenia, ze Laik dobrze gdyby wzial mnie. Schowalismy kalafiora i wyszlismy z niego ratujac go przed wrednym paringiem. Laik wybral Rinca, kalafior Szaitisa, wiec Guldurowi przyszlo gra ze mna.
2 kowalda, 2 organy, 2xslayerzy, 2 x warriorzy, bomber. niszczarki zaklec, skrole...czyli to co w krasnalach lubimy najbardziej. Orgazny podyktowaly ustawienie moich oddzialow, nie udalo sie wygrac zaczynania, ale zaczynalem juz z wiedza co i jak.
Zaczalem gre od zdjecia kilku SM i oddania skrola. W swojej ruszylem na patardzie. Znowu zgarnalem jakies pociski i ostrzal. Zadeklarowalem w swojej drugiej 7 szarz, przewaznie na 7, w tym wszystkimi monsterami w slayersow. Na przekor wszystkiemu doszly dwie, i to raczej takie najmniej wazne. Gdyby doszla reszta w ture mysle ze mialbym zdobyta cala flanke krasnali i pozbyl bym sie zaplecza. No ale nie. magia odrobine pomogla i SM eterycznym ruchem byli juz tak bardzo blisko jak tylko sie dalo. Znowu ostrzal, troche walki ze splayersami, nie zabilem zadnych organek, pomimo kolejnych szarz na nie. Zabilem slayersow, ale bylem ture do tylu i zaczynalem walke z czasem. Szlo jak po grudzie, bo feniks zamiast zarypac kowadlo w 2 tury, morduje je w 3, uwalnia sie akurat na runde strzalow, SM pala kolejna szarze i tym samym smok siedzi w wojownikach 3 tury zamiast jednej. Ogolnie dramat zawonika, krasnoludy ida po znacznik. W ostatniej turze wywiazuje sie walka ale nie na stole tylko na racje i zasady, kto czego nie moze zrobic, a co sie uda. Krotkie nogi krasi decyduja o tym, ze tylko jeden oddzial zajmuje znacznik z misji. Gudlur zastawia mi jednak jedyny oddzial, ktory moze uniemozliwic mu jego zajecie. Dogrywamy jego runde, wpadam na genialny pomysl, ze przeciez odginajacy oddzial mozna obejsc za pomoca swifta. Wywiazuje sie karczemna awantura, krzyki glownie z mojej strony. Ogolnie czy zasprawa mojego uroku osobistego czy dobrego humoru Guldura, uznajemy ze moj plan moze wypalic. Uniemozliwiam zajecie znacznika, liczymy punkty i wychodzi 11-9 dla mnie. Mialem tam zrobic mache. Moze moglo sie udac, ale te szarze...Rince dostaje od laika becki i pokazuje mi, ze jest na dobrej drodze do zgarniecia okraglego zero. kalafior remisuje z Szaitisem.
pozniej jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, kalafior robi jakas szarze na 10-11 i rozbija Szaitisa, dzieki czemu zajmuje znacznik i na koniec wychodzi 18-2. Nic nam to nie daje, az do czasu gdy u rinca peka oddzial z cala kadra...ale jak peka, ucieka na 10+, dostaje covera od innych oddzialow, z piciskow laik rani mu herosow. Roznica w pkt to tylko niecale 400pkt dla laika + punkty za misje, wiec Rince przegrywa 5-15. razem 34 na 39 potrzebnych.

Na kolejnych stolach Ordin pokonuje Rogatego Szczura, dzieki temu druga druzyna przed ostatnia kolejka traci szanse na wygrana. Zaczyna sie liczenie pkt, modelarki, zgloszen itd. Wygralismy o malowanie nad drugim w tabeli Ordinem Smile Zdobylismy mistrzostwo krakowa Smile

Turniej jak zwykle, dobrze zorganizowany, w miejscowce, ktora cieszy sie duza popularnoscia. Bar na miejscu jak zwykle w pelni wykorzystany, obiady w dobrej cenie i jakosci tylko podsuwaja pytanie "kiedy znowu?"

polecam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamel
Sierżant



Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 300
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon 20:34, 22 Lut 2016    Temat postu:

Jeszcze raz gratuluję - świetny wynik
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum OKF MISCAST Strona Główna -> Warhammer The 9th Age Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 6 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin